sobota, 8 października 2011

Wyróżnienia

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiBnK6EMT7cb0I6R_e-T4YIGXqzcQMBM9Y2a2fCQIN-XXtlE6pcAkyzlX3NIBU5om6wmMQJZNmyZSn1d1LejQdP_bb8fHpmcTdKEbyjYIERKmg3ka5gxGt-90FEcyBIjNQ23G8rflFZpGKB/s1600/nominejszyn.png 

Wczoraj zostałam wyróżniona przez Hanię. 
Zgodnie z obowiązującymi zasadami muszę :
-napisać o sobie 7 rzeczy, a więc:
1. jestem singlem, nie mam dzieci
2. lubię gotować, zwłaszcza kiedy mam dla kogo, i kiedy ma kto umyć potem naczynia :-)
3. kocham góry, zwłaszcza Tatry
4. jestem domatorką - polarowy koc, herbatka, komputer i czółenka (lub inne ustrojstwa) - i jestem happy :D
5. zmarźlak ze mnie
6. i śpioch :) śpię dobrze i długo
7. lubię uczyć się nowych rzeczy, zwłaszcza tych robótkowych, z resztą o tym, ze lubię robótki nie muszę wspominać bo to widać :D

Już napisałam kto mnie wyróżnił, to teraz moja kolej - wyróżniam: 
7.  Elę
11. Alatri
13. Aurus
14. Evitę
16. Annę R

No, spełniłam ciążące na mnie obowiązki. Chciałabym jeszcze podziękować Hani za wyróżnienie - to naprawdę miłe. Trudno mi było wybrać osoby, które chciałabym wyróżnić, bo moim zdaniem wszystkie zasługujecie na wyróżnienie - bez względu na to co tworzycie, czy może tylko podziwiacie. Wyróżniłam 16 osób z niemałym trudem, głównie ze względu na możliwość dowiedzenia się o Was czegoś więcej, poza tym, że jesteście zdolne :-)

Przepraszam, jeśli przypadkiem wyróżniłam osobę, która nie miała na to ochoty. 
Wyróżnione osoby proszę o umieszczenie na blogu posta, w którym podacie:
- kto Was wyróżnił :)
- 7 rzeczy o sobie
- 16 wyróżnionych przez Was blogów wraz z linkami i poinformować wyróżnione osoby w komentarzach
- wkleić ten "wyróżnieniowy" obrazek

To na tyle, 3majcie się ciepło a ja zabieram się za informowanie :)

piątek, 7 października 2011

Żółwiki

Żółwiki to tak do końca nie są, ale kolor mają taki "żółwiowy", że przypominają mi skorupkę tego stworzonka. Dodatkowo swoje robi owalny kształt i zarys pojedynczych koralików. Komplecik zdecydowanie dla eleganckiej pańci, na pewno u mnie nie zostanie (no, chyba, że się nikomu nie będzie podobał...:-( ). Oto i on:


Nie wiem, czy to widać, ale centralny koralik jest taki szarozielonakwy, naokoło są srebrne kolaliczki, potem srebrne na zmianę z zielonkawymi a na zewnątrz zielonkawe "pikotki". Całość wyszła lekka bo koraliki centralne są z plastiku :-)

Przy okazji dodam jeszcze jednego "żółwika" :D czyli portrecik. Nie pokaże zdjęcia, z którego go rysowałam bo kto zna to i tak rozpozna kto to. To chyba najlepszy portret jaki narysowałam - wiadomo, nie jest idealny ale słowo daję, uśmiech ten sam :)


Na razie nie będzie więcej rysunków bo wszystkie zostawiłam u rodziców, no, chyba żebym coś ostatnio nabazgrała ale jakoś nie mam weny, robótki wciągnęły mnie bez reszty.

środa, 5 października 2011

Minisutaszowe kolczyki

Oj, coś się dziś rozleniwiłam - miał być post a ja sobie beztrosko "internetuję" a posta nie ma!
Już od paru dni chciałam pokazać tą pracę, ale było co innego do opisywania a chciałam zaprezentować tą pracę oddzielnie. Nie są to żadne cuda na kiju, po prostu kolejne kolczyki sutaszowe, które sama zaprojektowałam (to mi wystarcza by być dumną :D). Nazwałam je Senioritki. Pomysł wziął się stąd, że moje wcześniejsze kolczyki sutaszowe były dość ciężkie, a nie każdy potrafi nosić ciężkie kolczyki. Postanowiłam więc zrobić coś małego i lekkiego - ot, i tak powstały.


Zurzyłam po 10 cm czarnego i czerwonego sutaszu (na 1 kolczyk), czerwone łezki, plastikowe kulki z odzysku, czarną drobnicę i czarny filc na "plecki" :-). Jeśli chodzi o tą technikę to jestem początkująca, ale takie kolczyki robi się gorzej od tych dużych - nie ma za co złapać, jest mało miejsca na przyklejenie pozostających końców i tył jest bardzo wypukły - trudno ładnie dokleić filc. No, ale jakoś się udało. Jestem bardzo zadowolona, noszę je cały czas!

wtorek, 4 października 2011

Renulkowa serwetka

Jak wiele innych frywolitkowiczek skusiłam się na podjęcie wyzwania - serwetki wg Renulka. Na początku myślałam, że robienie serwetki nie jest dla mnie - za dużo roboty, a efektu i tak nikt nie będzie podziwiał (nie używam serwetek, no, ewentualnie gdzieś gdzie nie plączą się pod rękami, np na parapecie). Ale potem na kolejnych kilku blogach zobaczyłam, jak wiele Pań się do tego zabrało i pomyślałam: co mi tam, najwyżej rzucę w kąt mój "niedorobek". Ale okazało się, że nawet ja - leń i przeciwnik domowych zbieraczy kurzu [czyt. serwetek] - dałam radę i pokonałam pierwszy etap. A że zazwyczaj muszę wszystko robić po swojemu więc serwetka jest kolorowa, z "różaną różą" w centrum :-)

  
Do tego zaprezentuję jeszcze klasyczne kolczyki ze sztucznych perełek.


Na razie tyle, muszę zostawić sobie co nieco na później :-) Dziękuję za wszystkie komentarze :*

poniedziałek, 3 października 2011

Wygrane Candy

Pierwszy raz miałam szczęście - wygrałam Niebieskie Candy u Paauliski - klikając można zobaczyć zdjęcia wszystkich cukierków, które otrzymałam. Moje zdjęcia są troszkę gorsze i mniej szczegółowe, ale i tak je pokażę :D

W takiej oto paczce przyszła do mnie wygrana:



Musiałam posprzątać biuro, żeby się wszystko pomieściło. Są tu jak widać: karteczka, świecznik i świeczka, liścik w butelce, wazonik z kwiatkiem, osiołek w kuli (moja koleżanka powiedziała, że to zając :D), owieczka z modeliny, anioł z masy solnej, niebieski kordonek, podkładki, serwetki (to chyba znak, że czas nauczyć się decoupage...), shrek, kilka słodkości instant, broszka, 2 pary kolczyków, wisiorek, pierścionek i spinka z modeliny (ach, nie mogę się doczekać, żeby wpiąć ją w koka!) i jeszcze trochę muszelek i "przydasi"(przydasiów...?!), głównie do scrapbookingu - kolejny powód, żeby się czegoś nowego nauczyć :D


Anioł


No, jak nic osiołek Kłapouchy, nie wiem, co ona z tym zającem wymyśliła...


A to już ewidentnie niebieskie zajączki :D


Paaulisko, raz jeszcze dziękuję za wspaniałą niespodziankę! Ach, słodkie to były cukierki, słodkie jak miód :D

A o tym uczeniu się nowych technik nie mówiłam całkiem poważnie - bo jaką będę miała frajdę z zabaw jeśli sama będę potrafiła wszystko zrobić???

niedziela, 2 października 2011

Ten sam medalion w kolejnej odsłonie

Tym razem medalion Maranty (prezentowany już w czerni i złocie) zrobiony z lnianych nici do koronki klockowej, lub jak kto woli - z cienkiej dratwy. Dodałam koraliki w kolorze,hmm... ciemnomiedzianym (?!) i miedziane zapięcie (na zdjęciu z pierwszą wersją zapięcia - karabinkiem w kolorze starego złota; potem wymieniłam je na to miedziane, które ładniej pasuje, ale nowego zdjęcia już mi się nie chciało robić).
Przyznaję, że średnio się pracuje z tymi nićmi, trochę się nimi rozczarowałam, ale efekty mogą zadowolić miłośników stylu etno - sznurek jest taki surowy i naturalny. Poza tym jest bardzo mocny, wydaje mi się, że w połączeniu z frywolitkowym splotem - i tak sztywnym i mocnym - da on ozdobę po prostu niezniszczalną :-)
Medalion ma średnicę 5 cm, a łańcuszek ok 60 cm długości.



no, po prostu nie dałam rady zrobić lepszego zdjęcia :-( to w ogóle nie oddaje koloru nici i jest niewyraźne...

Pokażę jeszcze pewien drobiazg zrobiony "na szybko" ze zbędnych materiałów: woskowanego brązowego sznurka, zapięcia w kolorze starego złota, starozłotych, plastikowych korali i dużego brązowego korala ze szkła weneckiego (tak się to chyba nazywa...). Pełen recycling: wszystko za wyjątkiem szkła weneckiego to resztki wyjątkowo brzydkiego naszyjnika, który kupiłam za psie pieniądze "do rozbiórki", szkło weneckie to też odpad z mojego starego naszyjnika, który rozebrałam bo mi się znudził. Częściowo wykorzystałam ozdyskane z niego korale, ale dla tego nie mogłam znaleźć zastosowania bo jest taki wielki i był tylko jeden - powiem krótko: leżał i mnie wkurzał. Tym bardziej się cieszę, że go tak zgrabnie zagospodarowałam.
Bransoletka wyszła bardzo krótka, bo niecałe 17 cm - tylko na tyle wystarczyło mi sznurka. Mogłabym dołożyć łańcuszek przedłużający, ale chyba nie będzie takiej potrzeby bo czyjeś małe łapki już się po niego wyciągają :-)

sobota, 1 października 2011

Jeszcze jeden sutasz

Nawet mi się spodobał ten sutasz... choć przyznaję, że robi się to strasznie, ale gotowe wyroby są takie piękne... Moje co prawda są jak narazie zdecydowanie średnie, ale pracuję nad tym :-)
Te kolczyki zdecydowanie nie mają polotu, ale są lżejsze od poprzednich. Oprócz sutaszowych sznurków użyłam czarnych onyksów, barwionego na czerwono marmuru i czarnych, matowych koralików-sopelków. Tył podklejony czarnym filcem, tym razem cieniutkim, takim jak ma być.


Mam ostatnio małe zaległości w pisaniu, ale postaram się jakoś to nadrobić, zwłaszcza, że mam kilka zaległych prac do pokazania. Mogłabym wrzucać hurtem, ale wolę jednak pokazywać systematycznie pojedyncze prace.

Pozdrawiam wszystkich, którzy tu zaglądają :-) !!!