Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 marca 2012

Szydełkowo 1

Złapałam ostatnio zajawkę na szydełkowe kwiatki. Zrobiłam ich trochę, z czego część poszła w świat bez zdjęcia, niektóre leżą niewykończone albo bez pomysłu na przeznaczenie. Zacznę od wczorajszego projektu. Wesołe, wiosenne korale w kolorze pomarańczowym - lekkie i sympatyczne. Wymyślane na poczekaniu w trakcie robienia. Trochę się plączą te trzy sznury, ale nawet lepiej to wygląda jak są w nieładzie :-)


Paluchy trochę bolą od obrabiania tych koralików, ale jestem zadowolona z efektu. Jeszcze nie wiem, czy będę je nosić, ale kto wie...
Następny kwiatek już niebawem, a kolejne jak wymyślę co z nich zrobić. Fajnie się robi te kwiatki - szybko, łatwo i ładne wychodzą :D

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Szkiełka

Oto dwie pary korali szydełkowych  na bazie szklanych kulek. Długo się zastanawiałam nad prawdziwym przeznaczeniem szklanych kulek bez żadnej dziurki, aż w końcu doszłam do wniosku, że najprawdopodobniej jest to element dekoracyjny. Podobno takimi kulkami napełnia się ładne szklane naczynia i ustawia na półce. Może jestem nieświadomym panujących trendów jaskiniowcem, ale wydaje mi się to dziwne... W każdym razie szkiełka w formie korali wydają się bardziej użyteczne



Na drugim zdjęciu nie widać, jakie ładne są srebrne korale z podwójnego sznura, niestety są również dosyć ciężkie... :-(

I jeszcze medalion z "potłuczonego" szkiełka oprawionego w srebrną frywolitkę. Udało mi się wysępić to fantastyczne szkiełko od brata bo gdy tylko je zobaczyłam wiedziałam, że nie spocznę póki nie chwycę go w koronkową sieć. Jak na mój gust medalion przypomina trochę medal olimpijski, ale sam w sobie jest ciekawy

środa, 27 lipca 2011

Archiwum X

Zacznę od prac, które powstały tak dawno, że sama już nie pamiętam kiedy to było. W każdym razie bardzo dawno bo nie potrafiłam wtedy jeszcze robić swetrów i wyżywałam się na serwetkach :-)
Oto one:
 ta miała inny brzeg ale wychodził brzydko pofalowany, więc go uprościłam:

ten brzeg to również moja improwizacja wymuszona kiepskim przepisem:

a tu "artystyczne wykończenie" spowodowane oczywiście niedostateczną ilością jasnoróżowej nici...
i moja największa chluba - serweta o średnicy prawie 60 cm, robiona przez około 3 miesiące z brązowego... atłaska! po prostu samobójstwo, na które stać tylko pełnego młodzieńczego zapału rękodzielnika