Witam po małej przerwie. Ten post będzie trochę inny bo bez biżuterii. Tak, na wielu blogach Gwiazdka zagościła już na dobre, w związku z czym i ja uległam nieco świątecznemu szaleństwu i zrobiłam kilka gwiazdeczek według wzoru Frivole.
Moje gwiazdki są zrobione z białej Muzy i mają ok 5,5 cm średnicy.
Zrobiłam już kilka innych gwiazdek w zeszłym roku - pięknie wyglądały zawieszone na lampie nad świątecznym stołem, ale na choinkę (sztuczną oczywiście) też się nadają.
PS. w końcu udało mi się zrobić dobre zdjęcie na czarnym tle! :D
Więcej prac już wkrótce, jak tylko zakupię nowe baterie do aparatu.
Poza tym muszę nadgonić Renulkową serwetkę bo już czwarty etap na tapecie, a ja nawet trzeciego nie zaczęłam :/ Buźka!
frywolitki, szydełko, koraliki, druty, sutasz, rysunek i wszystko, co mi przyjdzie do głowy
wtorek, 25 października 2011
czwartek, 20 października 2011
Wieża Babel
Może trochę dziwną nazwę dostały te sutaszowe kolczyki, ale taka mi się nawinęła. Jest to mój własny projekt - sam pomysł bardzo mi się podoba ale wykonanie pozostawia jeszcze do życzenia :/ w każdym razie kolejne nieduże, lekkie kolczyki nadające się na co dzień. Zrobione ze sztucznych perełek, drobnicy, czterech kolorów sznurka, z tyłu stalowoszary filc i czarne bigle (no i skończyły się srebrne :-( ).
Zdjęcie jest po prostu tragiczne, niby kolory w miarę dobre, ale ogólnie nie podoba mi się ono w ogóle. Zrobiłam je przy beznadziejnym świetle bo strasznie chciałam się pochwalić czymś nowym. Nie żebym się obijała, co to to nie, ale inne prace albo niepowykańczane, albo brakuje czegoś od kompletu albo czekają na odbiór przez zleceniodawców (a nie przystoi żeby inni widzieli coś wcześniej, niż osoba, dla której to zrobiłam).
Chciałam też napisać nowego posta z innego powodu - może mnie tu nie być przez kilka dni i chciałam zmienić "tapetę" :-D Pozdrawiam i do następnego posta!
Zdjęcie jest po prostu tragiczne, niby kolory w miarę dobre, ale ogólnie nie podoba mi się ono w ogóle. Zrobiłam je przy beznadziejnym świetle bo strasznie chciałam się pochwalić czymś nowym. Nie żebym się obijała, co to to nie, ale inne prace albo niepowykańczane, albo brakuje czegoś od kompletu albo czekają na odbiór przez zleceniodawców (a nie przystoi żeby inni widzieli coś wcześniej, niż osoba, dla której to zrobiłam).
Chciałam też napisać nowego posta z innego powodu - może mnie tu nie być przez kilka dni i chciałam zmienić "tapetę" :-D Pozdrawiam i do następnego posta!
niedziela, 16 października 2011
Trochę tego, trochę tamtego...
Jak już pisałam, działam sobie na zmianę różnymi technikami. Na pierwszy ogień idą dziś kolczyki, w których zakochałam się od pierwszego wejrzenia i w dodatku nie są wcale trudne do zrobienia.
Crystal Corona Earrings w kolorze srebrno - granatowym powstały z kryształków Svarowskiego i drobnicy według schematu dostępnego tutaj. Można sobie za darmo ściągnąć bardzo czytelny schemacik w pdf z pięknymi obrazkami, tyle, że trzeba się zalogować na tej stronie, ale warto bo udostępniają tam sporo darmowych wzorów beadingowych. Minus jest taki, że wszystko jest po angielsku.
Kolczyki na razie pokazuję bez bigli bo myślałam o zamontowaniu srebrnych, ale aktualnie nie posiadam takiego burżujstwa. W realu kolory są ładniejsze a całość wygląda bardziej szlachetnie.
W zewnętrzne okrążenie warto wciągnąć metalową żyłkę jubilerską, wtedy kolczyki trzymają fason :-)
Ostatnio pokazuję różne dziwne rzeczy a jakoś frywolitek u mnie coraz mniej. Co prawda mam trochę frywolnych prac do pokazania ale z różnych przyczyn muszę się z tym powstrzymać. Nie chcę się powtarzać, ale chcę teraz zaprezentować coś, co już niedawno pokazywałam a mianowicie czarne Małgorzatki. To była pierwotna koncepcja, ale poprzednim razem wybrałam niewłaściwe nici i nie mogłam zmieścić do środka tego koralika. Te są zrobione z Aidy (chyba 20?) i tej samej drobnicy co poprzednio ale w środku mają noc kairu - jeden z moich ulubionych kamieni, którego urodę ciężko oddać za pomocą aparatu. Nie wiem, czy w ogóle widać jakąkolwiek różnicę, te są troszkę większe i sztywniejsze.
Crystal Corona Earrings w kolorze srebrno - granatowym powstały z kryształków Svarowskiego i drobnicy według schematu dostępnego tutaj. Można sobie za darmo ściągnąć bardzo czytelny schemacik w pdf z pięknymi obrazkami, tyle, że trzeba się zalogować na tej stronie, ale warto bo udostępniają tam sporo darmowych wzorów beadingowych. Minus jest taki, że wszystko jest po angielsku.
Kolczyki na razie pokazuję bez bigli bo myślałam o zamontowaniu srebrnych, ale aktualnie nie posiadam takiego burżujstwa. W realu kolory są ładniejsze a całość wygląda bardziej szlachetnie.
W zewnętrzne okrążenie warto wciągnąć metalową żyłkę jubilerską, wtedy kolczyki trzymają fason :-)
Ostatnio pokazuję różne dziwne rzeczy a jakoś frywolitek u mnie coraz mniej. Co prawda mam trochę frywolnych prac do pokazania ale z różnych przyczyn muszę się z tym powstrzymać. Nie chcę się powtarzać, ale chcę teraz zaprezentować coś, co już niedawno pokazywałam a mianowicie czarne Małgorzatki. To była pierwotna koncepcja, ale poprzednim razem wybrałam niewłaściwe nici i nie mogłam zmieścić do środka tego koralika. Te są zrobione z Aidy (chyba 20?) i tej samej drobnicy co poprzednio ale w środku mają noc kairu - jeden z moich ulubionych kamieni, którego urodę ciężko oddać za pomocą aparatu. Nie wiem, czy w ogóle widać jakąkolwiek różnicę, te są troszkę większe i sztywniejsze.
sobota, 15 października 2011
Koraliki i kłopoty
Oto co udało mi się ostatnio wyprodukować: komplet koralikowy z koralików w kolorach nocy czyli bardzo ciemny fiolet, zieleń, granat i jeszcze jakiś kolor trudny do nazwania ale zbliżony do brązu. Opisuję kolory tak szczegółowo bo zdjęcia ich nie oddają. Kolorki bardzo zajączkowe :-) ich sekwencja jest przypadkowa (mix). Pomysł nie jest mój, widziałam go gdzieś, ale i tak nie pamiętam gdzie...
To zdjęcia najsłabiej oddaje kolory, ale jestem dumna z mojego kubka, który okazał się niezłym prezenterem i z obróbki, jakiej poddałam to zdjęcie (rozmyłam po bokach, nie wiem, czy to widać...?)
A co do kłopotów to jestem zaniepokojona, gdyż zauważyłam, że od jakiegoś czasu niektóre blogi mają jakieś problemy techniczne - a to nie chcą się włączyć, a to nie ma zdjęć, a to pisze, że bloga nie ma... Ja jestem na bakier z komputerem dlatego jestem trochę zdezorientowana tym wszystkim. A co najgorsze zacięło się w ten sposób kilka moich ulubionych blogów i boję się, że popsuły się już na zawsze :-( zwłaszcza jeden, na którym był podany wzór na boską bransoletkę - a ja akurat dzisiaj kupiłam 5 paczek koralików w odpowiednich kolorach żeby ją sobie zrobić... :( :( :(
To zdjęcia najsłabiej oddaje kolory, ale jestem dumna z mojego kubka, który okazał się niezłym prezenterem i z obróbki, jakiej poddałam to zdjęcie (rozmyłam po bokach, nie wiem, czy to widać...?)
A co do kłopotów to jestem zaniepokojona, gdyż zauważyłam, że od jakiegoś czasu niektóre blogi mają jakieś problemy techniczne - a to nie chcą się włączyć, a to nie ma zdjęć, a to pisze, że bloga nie ma... Ja jestem na bakier z komputerem dlatego jestem trochę zdezorientowana tym wszystkim. A co najgorsze zacięło się w ten sposób kilka moich ulubionych blogów i boję się, że popsuły się już na zawsze :-( zwłaszcza jeden, na którym był podany wzór na boską bransoletkę - a ja akurat dzisiaj kupiłam 5 paczek koralików w odpowiednich kolorach żeby ją sobie zrobić... :( :( :(
środa, 12 października 2011
Ogniste kolczyki
Kolejny mini-sutasz: ognistoczerwone kolczyki Luigia. Tym razem lepsze bo trochę większe i mniej sznurków do zakończenia. Również mojego pomysłu, trochę improwizowane :-) Punktem centralnym jest plastikowy kryształek z odzysku (solo były takie brzydkie, że myślałam, że ich nie wykorzystam), do tego drobnica pod kolor a z tyłu czerwony filc, który nadaje głębię transparentnym koralikom i wyrównuje ich kolor z kolorem sznurka. Jestem z nich zadowolona: małe, lekkie i trochę równiejsze od poprzednich par.
Zużyłam na nie 30 cm czerwonego sutaszu (2x15cm) na każdy kolczyk.
Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze, cieszę się, że ktoś tu zagląda i nie piszę tego wszystkiego sama do siebie :-) Szczególnie mi miło, że mój kotek - Mateusz - tak się spodobał, kotki są zawsze fajne :) Mateusz też się cieszy i macha Wam wszystkim łapką :D
Zużyłam na nie 30 cm czerwonego sutaszu (2x15cm) na każdy kolczyk.
Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze, cieszę się, że ktoś tu zagląda i nie piszę tego wszystkiego sama do siebie :-) Szczególnie mi miło, że mój kotek - Mateusz - tak się spodobał, kotki są zawsze fajne :) Mateusz też się cieszy i macha Wam wszystkim łapką :D
wtorek, 11 października 2011
Kici kici
Skoro już tak mieszam to czas na coś zupełnie innego. Doszłam ostatnio do wniosku, że potrzebny mi igielnik i naparstek. Tego ostatniego jeszcze się nie dorobiłam, ale na igielnik miałam wenę - narysowałam, uszyłam, wypchałam i gotowe! Już nigdy więcej nie będę szukała igły w łóżku (bo to moje miejsce pracy), modląc się, żebym nie znalazła jej wbitej w mój zajęczy ogonek :-) ostatnio dość często mi się to zdarzało, na szczęście ogonek nie ucierpiał.
Oto i on w mojej łapce:
I solo, za to z pełnym osprzętowaniem :-)
Zastanawiałam się jakiś czas temu jak to jest, że w zasadzie wszystkie robótkowiczki lubią koty. Fakt, znajdzie się kilka osób, które mają psy, ale jednak na bardzo wielu blogach aż roi się ot kotów. Pewnie dlatego, że są takie milutkie i mięciutkie, a jak ktoś lubi włóczki i filce to musi też lubić kocie futerko :-)
Ja też lubię koty, choć na razie nie posiadam, i dlatego postawiłam na koci igielnik.
Ah! Zapomniałabym - to widać, ale dla formalności dodam, że kicio jest zrobiony z filcu, ma haftowane oczka w stylu anime i pazurki i jest wypchany resztkami nici i filcu (tego akurat nie widać), które zawsze odkładam właśnie w takim celu :)
Oto i on w mojej łapce:
I solo, za to z pełnym osprzętowaniem :-)
Zastanawiałam się jakiś czas temu jak to jest, że w zasadzie wszystkie robótkowiczki lubią koty. Fakt, znajdzie się kilka osób, które mają psy, ale jednak na bardzo wielu blogach aż roi się ot kotów. Pewnie dlatego, że są takie milutkie i mięciutkie, a jak ktoś lubi włóczki i filce to musi też lubić kocie futerko :-)
Ja też lubię koty, choć na razie nie posiadam, i dlatego postawiłam na koci igielnik.
Ah! Zapomniałabym - to widać, ale dla formalności dodam, że kicio jest zrobiony z filcu, ma haftowane oczka w stylu anime i pazurki i jest wypchany resztkami nici i filcu (tego akurat nie widać), które zawsze odkładam właśnie w takim celu :)
niedziela, 9 października 2011
Krótki pościk
Dzisiaj nie mam za wiele do pokazania ;P trochę ze względu na brak weny a trochę dlatego, że mi się bigle kończą nieubłaganie - muszę przeczekać do najbliższej dostawy.
Prezentuję więc stary model w nowej odsłonie - czarne Małgorzatki. Materiały: czarna Kaja, drobnica a w środku onyks. Niby to samo ale robi całkiem inne wrażenie, oceńcie same, która wersja jest ładniejsza
Prezentuję więc stary model w nowej odsłonie - czarne Małgorzatki. Materiały: czarna Kaja, drobnica a w środku onyks. Niby to samo ale robi całkiem inne wrażenie, oceńcie same, która wersja jest ładniejsza
Subskrybuj:
Posty (Atom)